• Wpisów: 12
  • Średnio co: 151 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 18:16
  • Licznik odwiedzin: 2 469 / 1970 dni
 
tebus15
 
Materialny kryzys.: ROZDZIAŁ 7. ;D
Kiedy popatrzyła na świece, zauważyła, że musiało minąć już całkiem sporo czasu od kąt tu ją przywieźli, bo świece były już prawie całkiem spalone.
Usłyszała, że ktoś idzie w tą stronę, a Filip zaczął się strasznie rzucać. Chyba musieli zrobić mu straszną krzywdę, że tak zareagował na przybycie jednego z nich.
Chciałam się odwrócić, ale Filip zaczął strasznie krzyczeć, a ja poczułam czyjąś zimną dłoń na swoim policzku.
- Widzę, że już się przywitałaś ze swoim kochasiem.
Natalia znała ten niski głos, ale nie wiedziała z kąt. Znowu chciała odwrócić głową, ale teraz ręka zjechała na jej szyją i lekko zacisnęła się na tętnicy. Natalia poczuła ból i powoli brakowało jej powietrza. Filip znowu zaczął krzyczeć, a ręka rozluźniła uścisk.
-Spokojnie Romeo, przecież nic nie zrobię twojej Julii, jeśli tylko będzie grzeczną dziewczyną i będzie wykonywać moje polecenia.- Powiedział szyderczy, męski głos.
Chłopak puścił jej szyję i pocałował ją w policzek. Natalie aż przeszły ciarki. Kątem oka zobaczył, że postać się podnosi. O Boże! Chciała krzyczeć, ale chłopak znowu zacisnął jej szyję.
- Co maleńka nie spodziewałaś się mnie tutaj?- Chłopak patrzył prosto w jej przestraszone oczy. To był Daniel. Z oczu popłynęły jej długie strugi łez, a on wytarł je ręką i pocałował ją w czoło.
- Spokojnie kochanie. To zajmie tylko chwile. Najpierw zajmę się nim, a gdy już skończę, to wtedy już będziemy całkiem sami. Może na początek troszkę się pobawimy, a potom skończysz jak ten niedowiarek Kamil, którego zabijałem z uśmiechem na ustach.- Znowu chciał ją pocałować, ale Natalia obróciła głowę do tyłu.
- Co, aż tak się mnie boisz? Czy już jesteś na zawsze zapisana temu słabeuszowi?- Daniel odsunął się od niej i podszedł do ołtarza. Przekręcił parę stron jakiejś wielkiej księgi i powiedział głośnio, podnosząc ręce do góry.:
-To jest ten dzień. Dzień, w który niebo pęknie na pół, a na świat zejdą umarli i pogrążą ten świat w wiecznej ciemności.- Natalia tak chciała się wydostać, że upadła na ziemie razem z krzesłem, do którego była przywiązana. Filip znowu zaczął krzyczeć, a Daniel podszedł do niej leniwym krokiem.
- No skarbie, mówiłem ci żebyś była spokojna, kto by ciebie chciał taką pokaleczoną.- Podniósł ją na kolana i rozluźnił jej więzy na rękach tak, by tylko odwiązać ją od krzesła. Złapał ją za nadgarstki i przycisnął do siebie, żeby się nie wyrywała. Posadził ją na ołtarzu obok Filipa i przyczepił jej nogi do wielkich kajdan. Ściągnął jej bluzę i rozwiązał ręce. Natalia tylko zdążyła uderzyć go w twarz, a on nawet się nie ruszył. Przypiął jej ręce do kajdan. A jej głowa opadła na dłoń Filipa. Popatrzyła na niego, a on delikatnie pogłaskał jej włosy i dotknął policzka.
Nagle Natalie pogrążył straszny ból, który przeszywał ją od stóp do głowy. Gdy podniosła głowę zobaczyła, że Daniel przecina jej żyły na rękach i z wielką grozą zlizuje jej krew płynącą po palcach i gryzie ją w nadgarstek. Natalia gorzko zapłakała, ale wiedziała, że musi to jakoś wytrzymać, że na pewno ktoś ich odnajdzie i im pomoże. Filip dalej rzucał się uwięziony w kajdanach.
- Przepraszam kochanie, ale nie mogłem się powstrzymać, już tyle naczytałem się o tych wampirach, że musiałem wreszcie zobaczyć jak to jest. Chociaż to wcale nie było konieczne, ale to ci chyba nie przeszkadza co.- Daniel znowu zacisną jej nadgarstek, a ona czuła jak krew spływa jej z dłoni po nogach, a po chwili usłyszała jak krople kapią ze stołu na podłogę.
-Dobra, wiesz co jednak mi nie była potrzebna ta twoja nędzna krew śmiertelniczki, już niedługo przepowiednia mojego rodu się spełni, a ja wtedy będę nieśmiertelnym władcą tego świta.
Natalia popatrzyła na Daniela, na ten jego straszliwy uśmiech, który przyprowadzał ją o dreszcze.
- Co się tak wyrywasz kochasiu, co chcesz powiedzieć coś swojej wybrance przed śmiercią?- Podszedł do Filipa i odkleił mu taśmę z ust.
- Daniel! Weź ty się człowieku opanuj, o co ci chodzi z tym jakimś końcem świata? To znowu jakiś kawał, jakaś twoja durna zabawa? Jak tak to uwierz, że to naprawdę nie jest wcale śmieszne i możesz nas już wypuścić.
Niestety po wyrazie twarzy Daniela można było się domyśleć, że to wcale nie był żart...
a029880d2ca25d92683ff89.jpeg


64143480.jpg

Nie możesz dodać komentarza.