• Wpisów:12
  • Średnio co: 148 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 18:16
  • Licznik odwiedzin:2 396 / 1931 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Kiedy Natalia słuchała jego opowieści, to już wiedziała, że Daniel jest strasznym człowiekiem i wolałaby nigdy nie spotkać go na swojej drodze. Czekali jeszcze chwile i wrócił dyrektor. Trzymał w rękach jakieś zioła, pełno chemicznych przyrządów do doświadczeń z naszej pracowni i do tego małą karteczkę z mandatem.
- Weź się kurde dogadaj z tymi psami. Zaczniesz coś mówić, to zaraz jeszcze oskarżą cię o obrazę funkcjonariusza i jeszcze inne paragrafy na ciebie znajdą, Co za ludzie.
-Myślałem, że masz jakieś chody w policji, bo po tej twojej akcji w szkole i opowieści twoich , uczennic myślałem, że prędzej czy później do mnie doją, a tu nic, zupełna cisza.- Daniel zaczął rozkładać zlewki, palnik i inne nie znane Natalii przedmioty na stole obok nich, a do tego pogwizdywał sobie jakieś wesolutkie melodie pod nosem.
Po parunastu minutach, Natalia zaczęła oswajać się z tym, że jest jakimś głupim królikiem doświadczalnym, a zresztą przy tych patałachach i Filipie obok siebie czuła, że jest jej już obojętne. Jak umrze to umrze, ale będzie miała przy sobie miłość swojego życia.
Kiedy tak leżała i przypominała sobie wszystkie dobre i złe strony jej chyba już kończącego się życia i przysłuchiwała się dźwięku tłuczonego szkła zlewek, miała wyrzuty sumienia, że nie starała się żyć pełnią życia, że nie chwytała tego dnia, który może być właśnie tym ostatnim, usłyszała dziwne drapanie po ścianie .Na początku myślała, że to tylko szczury, ale potem usłyszała czyjejś szepty i ciężki oddech. Spróbowała się lekko podnieść, by zobaczyć co dzieje się za przesuniętą ścianą i zobaczyła przebłyski latarki i jasne blond włosy w małej szczelinie. Od razu pomyślała o Klaudii, jest to jedyna osoba, która ma takie cudowne włosy. Jest jeszcze Paulina, ale nie lubiła jej raczej po tej akcji, jak niby ukradłam jej Filipa. Popatrzyła do tyłu na swoich porywaczy i zobaczyła, że są bardzo zajęci mieszaniem swoich składników, a w małym okienku nad sufitem zobaczyła swoją mamę i ciocię Zuzę. Mama pomachała jej przez okno i pokazała, że wszystko jest ok, a Natalia przestała martwić się o siebie i o Filipa, bo wiedziała, że pomoc jest w drodze.
Natalia mocno złapała Filipa za rękę i powiedziała mu najciszej jak umiała:
- Już po nas idą. Zobaczysz uratują nas.
I w tym monecie ściana zaczęła się pomalutku przesuwać i otwór zrobił się już na tyle duży, że zobaczyła w nim twarze Pauliny i Klaudii. Nie mogła w tu uwierzyć. Dwie odwieczne rywalki pogodziły się ze sobą i wspólnie chciały pomóc swoim przyjaciołom.
Nagle, gdy kolejna zlewka spadła na podłogę Daniel strasznie się zdenerwował krzycząc coś do dyrektora, ale Natalia myślał tylko o tym jak takie dwie, chude dziewczyny dadzą rade łańcuchom, którymi są związani, a do tego jeszcze ci dwaj.
- Ej, słyszałeś coś?- Dyrektor nagle odwrócił się i zaczął rozglądać się po całym pokoju.
- Nie no coś ci się przesłyszało. To pewnie jakieś echo po tym stłuczonym szkle. Chodź robimy to jeszcze raz, bo pamiętaj bez specjalnego zapachu to nie wyjdzie.- I wzięli się dalej do pracy.
 

 
ROZDZIAŁ 8. ^.^

Natalia próbowała sobie przypomnieć jakieś zdarzenia z życia jej, Filipa i Daniela, które miały by jakiś związek z tą sprawą, ale nie potrafiła pozbierać myśli, ponieważ nadal czułą straszliwy ból w nadgarstku. Daniel zaczął krążyć wokół stołu i mruczeć coś pod nosem w stylu:,, Dlaczego jeszcze go nie ma… już powinien być.” Niestety Natalia nie spodziewała się tego co ją jeszcze może spotkać.
- Wiecie co myślę, że poczekamy jeszcze chwilę na mojego przyjaciela i wtedy zaczniemy.
Gdy tylko skończył mówić usłyszeli dobijanie się do drzwi, a potem wielki trzask wyburzonej ściany. Teraz tylko słyszeli stukot butów i ciche sapanie. Natalia widziała tylko sufit, bo nie mogła się podnieść, a Filip, po jego wyrazie twarzy chyba żegnał się już z tym światem.
- Sory wielkie za spóźnienie, ale miałem mały problem po drodze. Chyba siostrzyczka tej gówniary coś podejrzewała, bo była pod szkołą jak przyjechałam. To się ją zająłem.- Po tych słowach Natalia była już pewna, że to dyrektor.
- Co jej zrobiłeś ty obrzydliwy…- Natalia nie skończyła mówić co o nim myśli a on uderzył ją pięścią w brzuch.
- Zamknij się suko! Kto ci w ogóle pozwolił się odzywać?- Popatrzył na Daniela, a on tylko wzruszył ramionami. – Nie no spokojnie, Jest zamknięta w szafie w moim gabinecie. Dałem jej butelkę whisky jak by chciało jej się pić.
-Dobra Marcin zostaw ją musimy już zaczynać. Zaraz jeszcze tych dwoje pomyślą, że może dadzą radę nam uciec, czy coś.
Nagle Natalia poczuła czuły dotyka na jej ramieniu to Filip odgarnął jej włosy z szyi, a ona chciała zamknąć oczy i rozpłynąć się w swoich marzeniach, ale to niestety nie było możliwe. Natalia wiedziała, że jak tylko zamknie oczy to zaśnie, była strasznie zmęczona, ale jeśli zaśnie to tamci zrobią z nią co tylko będą chcieli. W tym momencie doszło do niej, że nawet nie wiedziała jak dyrektor jej szkoły ma na imię, ale to już nie było takie ważne. Myślała tylko o tym jak by się stąd wydostać.
- Wiesz co jej problem, bo nie mamy paru rzeczy, a do tego właśnie chyba dostałem mandat.- Dyrektor patrzył przez małe okienko, a przy jego aucie stali dwaj policjanci.
-Kuźwa z tobą to tak zawsze jest, a jakoś nigdy nie zapominasz paczki fajek i piersiówki z whisky. – Daniel zaczął chodzić w tom i z powrotem. Nie wiedział co ma ze sobą zrobić.
Kiedy tak leżała, a dyrektor poszedł negocjować coś z policją pomyślała, dlaczego Daniel zabił Kamila.
- Hej, Daniel. Wiesz co. Dlaczego ty właściwie zabiłeś Kamila, co? Co on ci takiego zrobił?
- Mówiłem ci już, że był niedowiarkiem i do tego miał jakiegoś cykora. To jemu pierwszemu pokazałem to miejsce i to z nim mieliśmy was wykorzystać w naszym ,,doświadczeniu”. Ale niestety Kamil zaczął coś świrować i myślałem, że chciał mnie wydać policji. Umówiłem się z nim po szkole, a jak przyszedłem to Kamil siedział na poręczy i słuchał muzyki przez słuchawki, więc jeszcze pomógł mi go uśmiercić. Nawet nie musiałem się skradać, bo ten idiota i tak nic nie słyszał. Podszedłem do niego, spojrzałem w jego przestraszone, niebieskie jak ocean oczy i tak po prostu popchnąłem go. Wiedziałem, że nie mógł tego przeżyć, więc od razu wyszedłem ze szkoły i spotkałem się z kumplem, żeby to oblać.
_________________________________________________
Jakoś widze, że nikt nie czyta, ale ja się nie poddaje i pisze dalej. Robie to sama dla siebie.
 

 
ROZDZIAŁ 7. ;D
Kiedy popatrzyła na świece, zauważyła, że musiało minąć już całkiem sporo czasu od kąt tu ją przywieźli, bo świece były już prawie całkiem spalone.
Usłyszała, że ktoś idzie w tą stronę, a Filip zaczął się strasznie rzucać. Chyba musieli zrobić mu straszną krzywdę, że tak zareagował na przybycie jednego z nich.
Chciałam się odwrócić, ale Filip zaczął strasznie krzyczeć, a ja poczułam czyjąś zimną dłoń na swoim policzku.
- Widzę, że już się przywitałaś ze swoim kochasiem.
Natalia znała ten niski głos, ale nie wiedziała z kąt. Znowu chciała odwrócić głową, ale teraz ręka zjechała na jej szyją i lekko zacisnęła się na tętnicy. Natalia poczuła ból i powoli brakowało jej powietrza. Filip znowu zaczął krzyczeć, a ręka rozluźniła uścisk.
-Spokojnie Romeo, przecież nic nie zrobię twojej Julii, jeśli tylko będzie grzeczną dziewczyną i będzie wykonywać moje polecenia.- Powiedział szyderczy, męski głos.
Chłopak puścił jej szyję i pocałował ją w policzek. Natalie aż przeszły ciarki. Kątem oka zobaczył, że postać się podnosi. O Boże! Chciała krzyczeć, ale chłopak znowu zacisnął jej szyję.
- Co maleńka nie spodziewałaś się mnie tutaj?- Chłopak patrzył prosto w jej przestraszone oczy. To był Daniel. Z oczu popłynęły jej długie strugi łez, a on wytarł je ręką i pocałował ją w czoło.
- Spokojnie kochanie. To zajmie tylko chwile. Najpierw zajmę się nim, a gdy już skończę, to wtedy już będziemy całkiem sami. Może na początek troszkę się pobawimy, a potom skończysz jak ten niedowiarek Kamil, którego zabijałem z uśmiechem na ustach.- Znowu chciał ją pocałować, ale Natalia obróciła głowę do tyłu.
- Co, aż tak się mnie boisz? Czy już jesteś na zawsze zapisana temu słabeuszowi?- Daniel odsunął się od niej i podszedł do ołtarza. Przekręcił parę stron jakiejś wielkiej księgi i powiedział głośnio, podnosząc ręce do góry.:
-To jest ten dzień. Dzień, w który niebo pęknie na pół, a na świat zejdą umarli i pogrążą ten świat w wiecznej ciemności.- Natalia tak chciała się wydostać, że upadła na ziemie razem z krzesłem, do którego była przywiązana. Filip znowu zaczął krzyczeć, a Daniel podszedł do niej leniwym krokiem.
- No skarbie, mówiłem ci żebyś była spokojna, kto by ciebie chciał taką pokaleczoną.- Podniósł ją na kolana i rozluźnił jej więzy na rękach tak, by tylko odwiązać ją od krzesła. Złapał ją za nadgarstki i przycisnął do siebie, żeby się nie wyrywała. Posadził ją na ołtarzu obok Filipa i przyczepił jej nogi do wielkich kajdan. Ściągnął jej bluzę i rozwiązał ręce. Natalia tylko zdążyła uderzyć go w twarz, a on nawet się nie ruszył. Przypiął jej ręce do kajdan. A jej głowa opadła na dłoń Filipa. Popatrzyła na niego, a on delikatnie pogłaskał jej włosy i dotknął policzka.
Nagle Natalie pogrążył straszny ból, który przeszywał ją od stóp do głowy. Gdy podniosła głowę zobaczyła, że Daniel przecina jej żyły na rękach i z wielką grozą zlizuje jej krew płynącą po palcach i gryzie ją w nadgarstek. Natalia gorzko zapłakała, ale wiedziała, że musi to jakoś wytrzymać, że na pewno ktoś ich odnajdzie i im pomoże. Filip dalej rzucał się uwięziony w kajdanach.
- Przepraszam kochanie, ale nie mogłem się powstrzymać, już tyle naczytałem się o tych wampirach, że musiałem wreszcie zobaczyć jak to jest. Chociaż to wcale nie było konieczne, ale to ci chyba nie przeszkadza co.- Daniel znowu zacisną jej nadgarstek, a ona czuła jak krew spływa jej z dłoni po nogach, a po chwili usłyszała jak krople kapią ze stołu na podłogę.
-Dobra, wiesz co jednak mi nie była potrzebna ta twoja nędzna krew śmiertelniczki, już niedługo przepowiednia mojego rodu się spełni, a ja wtedy będę nieśmiertelnym władcą tego świta.
Natalia popatrzyła na Daniela, na ten jego straszliwy uśmiech, który przyprowadzał ją o dreszcze.
- Co się tak wyrywasz kochasiu, co chcesz powiedzieć coś swojej wybrance przed śmiercią?- Podszedł do Filipa i odkleił mu taśmę z ust.
- Daniel! Weź ty się człowieku opanuj, o co ci chodzi z tym jakimś końcem świata? To znowu jakiś kawał, jakaś twoja durna zabawa? Jak tak to uwierz, że to naprawdę nie jest wcale śmieszne i możesz nas już wypuścić.
Niestety po wyrazie twarzy Daniela można było się domyśleć, że to wcale nie był żart...
 

 
Rozdział 6.
Wysiadła trochę wcześniej, ale chciała się przejść i pomyśleć o swoich rodzicach, ale i tak nie wiedziała jak im pomóc, wmawiała sobie, że pewnie sami sobie z tym poradzą, a ona ma tylko jakieś dziwne podejrzenia.
Szła tak przez dłuższy czas i nie zauważyła, że nadszedł już wieczór. Skręciła w stronę parku, bo myślała, że będzie szybciej. Szła tak, a na ławce obok niej siedział jakiś mężczyzna. Wpatrywała się w nią pustym wzrokiem, aż wreszcie zakaszlał i upadł na ziemie. Natalię całkowicie zamurowało. Stała i patrzyła ja ten człowiek się dusi, nagle z transu wyrwała ją jakiś przechodzień. To był jej nauczycielka od matematyki, popchnęła Natalię na bok i od razu przystąpiła do pomocy, a Natalia odeszła jak najszybciej mogła.
Zastanawiała się dlaczego nic nie zrobiła, przecież wiedziała jak się zachować, ale nic pani Kowalska na pewno dała sobie rady. Nagle poczuła że ktoś za nie biegnie. Nim odwróciła głowę poczuła tylko straszny ból głowy i ciemność.
Jak otworzyła oczy dalej widziała ciemność, musiała mieć na sobie jakąś czarną chustkę, bo czuła zapach jakiś mocnych męskich perfum. Od razu pomyślała, że to na pewno nie są perfumy Filip, a usta miała zaklejone jakąś grubą warstwą taśmy. Potrząsnęła głową, o czym ona myślała? Zamiast płakać i panikować, że ktoś ją porwał, ona myślała tylko o zapachu Filipa.
Dopiero pa paru minutach poczuła, że coś jej się wrzyna w nadgarstek. To chyba był jakiś gruby łańcuch, bo strasznie ją bolała. Nawet nie próbowała się wyrywać, bo wiedziała, że to nic nie da.
Zaczynała już przysypiać, aż nagle pomyślał o swojej rodzinie, pewnie przyjechała już do nich ciocia Zuza i na pewno się o nią martwią, dlaczego tak długo nie wraca.
Nagle oślepiła ją wielka fala światła. Ktoś wreszcie ściągnął jej z głowy tą chustkę. Obejrzała się dookoła i wiedziała gdzie jest. To były podziemia jej szkoły, to pomieszczenia gdzie była razem z Filipem, a w tym momencie poczuła jak łzy spływają jej po policzkach. Na tym wielkim stole, z którego się tak śmieli, że jest ołtarzem. Teraz naprawdę służył jako ołtarz, a na nim leżał przywiązany i zakleblowany Filip. Po jego skroni płynęła kropli krwi, a ja zapłakałam jeszcze bardziej. Popatrzył na mnie tym swoim spokojnym wzrokiem i mrugnął okiem. Natalia lekko się uspokoiła, ale nadal bała się już nie tylko o siebie samą, ale także o swoją miłość.
Wpatrywali się w siebie, a Natalia wspominała wspólne chwile spędzone razem. Widziała jak pierwszy raz się do niej uśmiechną, jak na jednej z lekcji powiedziała jej, że jej wierzy, jak dotarli do tego miejsca i jak przy tym się cudownie bawili. Myślała też o tym ostatnim dniu kiedy go widziała i jak wręczył jej ten śliczny naszyjnik, którego miała nosić cały czas na szyi. Wciągnęła powietrze i nie czuła zimnego metalu, nie czuła zupełnie nic. Wiedziała, że nie mogła go zgubić, ani zerwać, bo od razu by o tym wiedziała. Wiec musieli jej go zabrać jak była nie przytomna.


_______________________________
Zapraszam do czytania i komentowanie mojego opowiadania, bo nie wiem czy ktoś to w ogóle czyta i co o tym myślicie. ;/
 

 
Autobus zatrzymał się tuż przed nimi, a Filip zauważył, że kierowcą jest pan Andrzej. Jedyny kierowca ,z którym można porozmawiać zupełnie o wszystkim. Kiedy weszli przywitał ich miłym uśmiechem i kiwnął głową by weszli bez biletów. Zajęli miejsca na samym końcu, a Natalia oparła głowę o ramię Filipa. Kiedy tak leżała w jego ramionach, a on zaczął bawić się jej włosami zapomniała o całym otaczającym ją świecie. W myślach mówiła sobie, że jej sen się spełnił i ma już Filipa tylko dla siebie. Czuła, że może z nim dzielić całe swoje życie. Razem cudownie się bawili, ale wiedziała też, że właśnie jemu może powiedzieć wszystko. Nagle poczuła jak odpływa, zamknęła oczy, a ostatnie co czuła to dotyk ust Filipa na jej policzku.
Obudził ją taki sam dotyk jaki zapamiętała, ale leżała teraz na kolanach Filipa.
- Ej kochanie wstawaj, jesteśmy już na miejscu, a chyba nie chcesz spędzić tej nocy w autobusie, prawda?
Podniosła się szybko i zaczęła poprawiać włosy, które zresztą Filip jej tak nastroszył. Zapięła płaszcz, a Filip oddał jej swój szalik, bo było już na pewno poniżej zera. Odprowadził ją pod drzwi i pożegnał ją namiętnym pocałunkiem.
-Wiesz co, już wcześniej chciałem ci to dać, ale jakoś nie było okazji.- Mówił, nerwowo szukając czegoś w kieszeni.
Wyciągnął małe pudełeczko ze złotą kokardką. Natalię bardzo ciekawiło, co Filip chciał jej podarować, ale myślała czym sobie na to zasłużyła.
- Myślę, że ci się spodoba.- Powiedział, wręczając jej pudełeczko.
Natalia otworzyła prezencik, a w nim znalazła łańcuszek z sercem a w sercu literka F. W świetle latarni bardzo się błyszczał, jakby tysiące gwiazd.
- O Boże! Jaki śliczny! Dziękuję ci bardzo!- Skoczyła mu w ramiona i przytuliła mocno do siebie. – Ale ja przecież nie mam nic dla ciebie.- No i teraz mina jej trochę zrzedła.
- To nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Moim prezentem jesteś ty, a ja już na zawsze będę w twoim sercu.- Jego uśmiech wywołał u Natalki przypływ bardzo dobrej i ciepłej energii wypływającej od niego i łączącej się z nią jakąś niewidzialną nicią. Natalia podała mu łańcuszek i odgarnęła włosy na ramiona. Filip zapiął jej go, a ona czuła jak jego ręce drżą. Zaczął całować jej szyję, jak wtedy gdy byli sami w toalecie, ale szybko się to skończyło, bo nagle zapaliło się światło w kuchni i w oknie stanęła jej mama. Zdawało się jej, że się uśmiecha, ale musiała się już pożegnać z Filipem.
-No i widzisz niestety musisz już iść- Pokazała mu język i pokiwała głową w stronę okna.
- Oczywiście. Już spadam, ale może jakiś całus na dobranoc?
No i co ta dziewczyna mogła zrobić, trochę się czerwieniąc dała mu tylko małego buziaka w policzek, ponieważ nadal czuła spojrzenie swojej matki. Gdy Filip odchodził, pomachała mu jeszcze i po cichutku otworzyła drzwi.
Rozebrała się i już chciała biec do swojego pokoju, ale na drodze stanęła jej mama.
- No kochana, nie za późno trochę wróciłaś.
- Mamuś, proszę cię naprawdę miałam ważne sprawy do załatwienia.- Próbowała się z tego jakoś wybronić, przecież nie mogła powiedzieć swojej mamie, że właśnie próbuje rozwikłać tajemnice śmierci jednego z uczniów jej szkoły.
-To tą ważną sprawą był ten chłopak, tak?- Ale mama nagle się uspokoiła i objęła córkę. – Dobra, dobra, przecież wiem o co chodzi ,a teraz opowiadaj mi o nim wszystko.
Poszły do jej pokoju, Natalia tylko spakowała swój plecak na jutro, usiadła na łóżko i zaczęła opowiadać mamie od momentu kiedy poznała Filipa czyli już w podstawówce. Musiała nieźle ściemniać, przecież nie powiedziałaby nic o Kamilu i o tym że jej córka jest podejrzewana o morderstwo. Mama była bardzo szczęśliwa, że jej córka wreszcie się zakochała. Opowiadała jej, jak ona spotkała swoją pierwszą miłość i tak rozmawiały do północy, bo wtedy ojciec Natalii nie wytrzymał. Przyszedł do jej pokoju (choć bardzo rzadko to robił) i zrobił niezłą awanturę, że o tej godzinie to już normalni ludzie śpią, a nie gadają o nieszczęśliwych miłościach. Ale przecież miłość Natalii był bardzo szczęśliwa, więc nie miał się czym martwić.
Natalia jeszcze długo nie mogła zasnąć i rozmyślała o Grzegorzu, pierwszej miłości jej mamy. Myślała nad tym jak on mógłby teraz wyglądać, gdzie mieszka i czy ma kogoś. Wyobrażała sobie, że udało jej się go odnaleźć i umówić ze swoją mamą. Powoli w jej głowie wzrastała myśl, czy nie zadzwonić do cioci Zuzy, która jest siostrą mamy. Musiała się komuś wygadać na temat tego co się dzieje w jej domu. Mama pewnie myślała, że zakochana po uszy córka nic nie zauważy i będzie tak przechodzić koło tego obojętnie. Wcześniej Natalia nie zawracała sobie tym głowy, bo myślała, że to porostu mały kryzys w małżeństwie jej rodziców, ale prawie codziennie jej ojciec robił jakieś awantury i to bez żadnego powodu. Nawet raz zauważyła jak ojciec uderzył mamę, a ona kazała jej iść do pokoju i powiedziała, że to przez to, że ojciec jest pijany.
Natalia dzisiaj wstała bardzo szybko. Wiedziała, że dzisiaj piątek i miała w szkole najfajniejsze lekcje. W drodze na przystanek dostała smsa od Filipa, że nie będzie go dzisiaj w szkole, ponieważ ma kontrolną wizytę u dentysty, ale nie zmieniło to jej nastawienia do dzisiejszego dnia. Lekcje minęły jej bardzo szybko, a do tego zapoznała się z miłą i bardzo przyjazną dziewczyną Klaudią. Chciały się razem gdzieś spotkać po szkole, ale ona też nie miała dla niej czasu. Trochę ją to zasmuciło, ale przynajmniej spędzi dzień z rodziną.
Gdy wracała do domu autobusem, trochę postali w korku, bo nie daleko przed nimi był jakiś straszny wypadek. Usłyszał tylko w radiu, że są jakieś ofiary śmiertelne. Natalia chciała jakoś zamknąć się w swoim świecie, ale co chwile coś jej przeszkadzało. Gdzieś z tyłu słyszała płacz dziecka, a za nią siedział jakiś zdenerwowany mężczyzna, który krzyczał coś przez telefon, że na pewno spóźni się na spotkanie. Pomyślała, że przynajmniej skończy czytać swoją książkę, którą nie dawno zaczęła, ale jakoś przez dużo zajęć nie mogła jej skończyć.
Gdy kończyła już przed ostatni rozdział autobus przejechał, obok strzaskanego samochodu. Natalia patrzyła na rozlaną benzynę i kałuże krwi. Widziała jak strażacy męczą się by wyciągnąć pasażera, a dokładnie pasażerkę. Miała rozciętą głowę i otwarte złamanie ramienia. Wyglądała to strasznie, a dziewczyna była niewiele starsza od niej samej. To chyba była para, ale tylko on zginął. Przez myśl jej przeszła taka sytuacja jak to Filip ginie a ona żyje nadal. Widziała jego pogrzeb, pełno znajomych, a gdzieś w oddali stała jakaś zakapturzona postać. Zobaczyła wydychany dym z płuc i dziewczynę przytulająca się do tego mężczyzny, gdy w myślach podeszła do nich bliżej zobaczyła Daniela i Klaudię. To był dla niej szok. Otworzyła oczy, a jakiś starszy pan podniósł jej książkę z podłogi. Podziękowała mu i wybiegła z autobus.


 

 
A macie i Daniela.
Zdecydowanie wolę czarnecharaktery. ;p
  • awatar Agatsi: Mmmm..uwielbiam chłopaków w długich włosach <3
  • awatar Gość: O kurwa... ale sexiak! ;3 :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Natalia.


Filip.



Love...

  • awatar Agatsi: koszulka z Guns'n Roses <3 piękna :D
  • awatar Gość: Zajebiste zdjęcia :) wbijesz ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Na miejscu czekał już na nią Filip. Przywitał ją tym samym słodkim uśmiechem, którym obdarzył ją jak wychodziła z gabinetu dyrektora. Od razu się uspokoiła i usiadła obok niego.
- Natalio mam pewne podejrzenia co do śmierci Kamila W ten dzień miałem się spotkać z Danielem.
- A kto to jest Daniel?- Wtrąciła.
- To ten mój kumpel, który tak niezbyt miło cię potraktował.
- Aha, ok już wiem. Mów dalej.- Udawała, że wcale się tym nie przejmuje.
- Powiedział mi, że znalazł jakieś fajne miejsce na imprezy w podziemiach szkoły, czy coś w tym stylu. Chciał mnie tam zabrać, ale powiedziałem mu, że mam inne plany, bo chciałem się spotkać z tobą. – W tym momencie złapał ją za rękę i pocałował ją, ale Natalia szybko wyrwała się z jego pocałunków była zdziwiona, że to robi, no ale była bardzo ciekawa co ma jej do powiedzenia Filip, więc stanowczo powiedziała:
- Dobra, dobra, ty lepiej mów dalej bo ciągle nie wiem o co ci chodzi.
- Aha, no rzeczywiście.- Trochę zaskoczony jej reakcją oblizał usta i chciał jakoś powstrzymać swoje pragnienie, ale w jej oczach widział, że ona sama tego pragnie. - Po rozmowie z Danielem przypomniałem sobie jak na jednej z wycieczek powiedział mi w tajemnicy, że zajmuje się okultyzmem i tą cała czarną magią, pomyślałem, że może wykorzystać to miejsce do swoich celów. Chociaż tak naprawdę, to nie wiedziałem czym on się tak naprawdę zajmuje. Więc myślę, że powinniśmy tam pójść i się jakoś rozejrzeć, czy coś w ten deseń.
Natalia ostro się wkurzyła, a Filip nie wiedział o co jej chodzi. Nagle jej oczy zapłonęły i zobaczył w nich żywy ogień. Wybuchnęła nim prosto w jego zszokowaną twarz.
- Ty idioto! Czego nie powiedziałeś mi o tym wcześniej? Boże, przecież moglibyśmy iść tam od razu i może bylibyśmy już o parę kroków do przodu, ale nasz kochany Filipek sobie troszkę przysnął. Masakra.
- No bardzo dobrze to podsumowałaś, ale naprawdę przepraszam, po prostu myślałem, że to wcale nie ma żadnego powiązania z tą sprawą.- Popatrzył na nią tak słodko, że od razu mu wybaczyła. Czuła się troszkę wykorzystywana przez to że była taka miła i nie potrafiła się tak długo na niego gniewać, ale przecież podkochiwała się w nim już od czasu podstawówki.
- Dobra, to lepiej nie traćmy czasu i lećmy do szkoły, może jeszcze będzie otwarta, to zobaczymy te jego królestwo.- Szybko wstała, zarzuciła na siebie płaszcz, złapała Filipa za rękę i pobieli do szkoły.
Gdy dotarli na miejsce szkoła była jeszcze otwarta, to Natalii od razu spadł kamień z serca. Po cichu weszli na korytarz i kierowali się w stronę zejścia do piwnicy i nagle usłyszeli jak ktoś schodzi że schodów. Szybko schowali się w jednej z męskich toalet, ale zerkając przez szparę w drzwiach zobaczyli dyrektora idącego w stronę swojego gabinetu. Zapisywał coś w swoim sekretnym dzienniczku, Natalia pamiętała jego wygląd, ponieważ nie raz wpisywał jej jakieś uwagi za nie reagowania na polecenia nauczyciela, lub inne takie małe wybryki. Miała tylko nadzieję, że nie pisze nic o niej, a co gorsza o jej siostrze. Nagle poczuła jak Filip odsuwa jej włosy z ramion i całuje jej szyję. Robił to bardzo delikatnie, jakby bał się że zrobi jej krzywdę. Natalii bardzo się to podobało, ale miała straszne łaskotki i zaczęła się cichutko śmiać. Od razu zapomniała o dyrektorze, o Kamilu i o tym całym Danielu. Wtedy Filip wziął ją na ręce i posadził na niskim parapecie, Natalce to bardzo pasowała, zawsze pragnęła to zrobić, a on posunął się jeszcze dalej. Zaczął rozpinać jej koszulę, ale Natalia szybko się opamiętała i zaczęła wyrywać się z jego objęć.
- Coś się stało? – Zapytał, wpatrując się jak jego wybranka próbuję zapiąć guziki od koszuli.
- To chyba tobie coś się stało. Człowieku, my jesteśmy w trzeciej klasie gimnazjum. To nie za wcześnie twoim zdaniem? A zresztą mamy większe problemy do rozwiązania, niż twój popęd do mojej osoby.
- Rzeczywiście. Przepraszam, ale nie potrafię się oprzeć. Jak cię tylko widzę od razu robi mi się gorąco.
Pomógł jej zejść z parapetu i pobiegli prosto do piwnicy.
Gdy otworzyli ciężkie, żelazne drzwi przywitał ich zimny podmuch, a tuż za nim straszliwy zapach. Śmierdziało trupem, tak to od razu wpadło na myśl Natalce, ale to określenia nie za bardzo pasowało do obecnej sytuacji. Weszli dalej, a Filip zapalił światło. Niestety nie było tam nic ciekawego, zupełnie zwykła piwnica. Wszędzie pełno mioteł, mopów i jakiś chemikaliów do sprzątania.
- Tak, tak wiem, że to może dziwnie wyglądać, ale tu na pewno coś powinno być. Widziałem takie rzeczy w filmach, trzeba przechylić jakąś wajchę, albo coś i otworzy się tajne przejście.- Przewracał wszystkie, stare książki i butelki po paście.
- Nie no nie przeginaj. Przecież w naszej szkole na pewno nie ma żądnych tajnych przejść, a co dopiero jakich wielkich mechanizmów które by to ukryły. Nawet jakby coś tutaj było to, to byłoby to niezbyt dobrze schowane.
- Czyli mi wierzysz? – Nagle przestał wywalać książki z półki.
- No a co mam zrobić. Wiesz co, z tej ściany jakby bardziej wiało. – Pokazała mu mała szparę w ścianie.
- O rzesz kurde! Znalazłaś! I to jest właśnie ta jedna z wielu rzeczy za co cię kocham. – Przedarł się przez stos rozwalonych książek i namiętnie ją pocałował.
Gdy już wreszcie skończył Natalia dalej czuła niedosyt, no ale przykro nic nie może wiecznie trwać. Filip zaczął pukać w podejrzaną ścianę i rzeczywiście odgłos był taki, jakby był tam jeszcze jeden pokój. Włożył palce w szparę i przesunął gipsową ściankę. Gdy otworzyli ,,tajemne przejście” zobaczyli wiele świec jakieś znaki wyryte na ścianach , a na środku coś w rodzaju stołu. W myślach Natalii zaświtało:,, A jak to jest ołtarz”? Wiedziała, że to nie jest miejsce dla niej i chciała jak najszybciej stąd wyjść, ale Filip od razu zaczął przeszukanie. Otwierał wszystkie szafki, pełno tu było wielkich ksiąg napisanych raczej w języku łacińskim, ale można też było tu znaleźć biblię szatana, a nawet co trochę zdziwiło Natalię, sennik. Po co takiemu facetowi sennik? Przecież on nie jest jakąś różowiutką laleczką. Jakoś nie miała czasu o tym myśleć. Znalazła też zwykłe powieści o wampirach, wilkołakach i czarownicach, pokazała te książki Filipowi o on się tylko zaśmiał.
- Sugerujesz, że nasz Danielek jest czarodziejem, a co gorsza wampirem? Pamiętaj żeby trzymać się od niego z daleka, tego rodzaju zwierzęta polują na takie piękne dziewice jak ty.- Podszedł do niej i mocno ją przytulił, a ona znowu poczuła się cudownie, wyjątkowo.- Nie no kochanie nie obrażaj się, ja tylko żartowałem. Przecież wiesz, że wampiry nie istnieją, a każdy może interesować się literaturą fantastyczną. Wiem, że teraz myślisz. Że każda, mała rzecz może być kolejnym śladem, ale widzisz niektóre to tylko zwykłe przedmioty. Nie miejące żadnego znaczenia.
- A jeżeli dla Daniela mają jakieś znaczenie? Nie no dobra nie chcę już tu siedzieć, chodźmy stąd.
Wyszli z piwnicy zacierając za sobą wszystkie ślady, że tam kiedykolwiek byli. Wyszli przed szkołę i poszli na przystanek. Czekali na najbliższy autobus, a w oddali słychać było basy bardzo głośnej muzyki. To Daniel jechał samochodem ze swoim kumplem. Zatrzymali się na przystanku wyłączyli silnik, a Daniel nawet nie odważył się wyjść z samochodu. Otworzył tylko okno i przez dłuższą chwilę wpatrywał się w parę aż wreszcie zagadał.
-No cześć gołąbeczki. Co wy tu sobie tak całkiem sami robicie i to o tej porze?
Rzeczywiście trochę czasu minęło nim weszli do tej piwnicy, bo była już 19.
-Byliśmy w szkole, a co cię to tak interesuję?- Filip stanowczo odparł, aż wyrywając się w stronę Daniela.
- Nie nic mnie to nie interesuje. Po prostu dziwie się co dwoje gimnazjalistów robi dawno po lekcjach w szkole? Normalni uczniowie na pewno siedzieliby teraz przed komputerem wpatrując się w facebook’a. – Zaśmiał się Daniel z jego kumpel zaczął wpatrywać się w lekko rozpiętą koszulę Natalli, a ta od razu zaczęła się zapinać.
- Zapomniałam zabrać książki z biologii, a jutro mamy klasówkę. Filip powiedział, że pojedzie ze mną, żebym nie była sama.- Parsknęła Natalia, przytulając się do Filipa. Myślała, dlaczego ona właściwie się tak tłumaczy , przecież to nie było żadne przesłuchanie, a na pewno nie musiała tego mówić właśnie Danielowi i jego zboczonemu kumplowi.
- Jakoś długo szukaliście tej książki, bo widziałem was wcześniej w Kliszy. Co Filipku była jakaś akcja w męskiej ubikacji co?- Puścił oko do Natalki.
- Nie było żadnej akcji. Trzeba być tobą, żeby myśleć tylko o wykorzystywaniu kobiet. Weź ty już lepiej stąd jedź, bo nie ręczę za siebie.
- Dobra, dobra. Chciałem was tylko podwieźć, ale widzę, że właśnie jedzie wasz autobus. Do zobaczenia jutro w szkole.- Znowu zaczął się tak szyderczo śmiać, jak wtedy gdy pierwszy raz spotkał Natalię. Odpalili silnik, włączyli muzykę na cały regulator i pojechali przed siebie.


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Natalia w pierwszej chwili nie wiedziała co powiedzieć. Zdawało jej się jakby Filip zaprosił ją na randkę, ale to miało być tylko koleżeńskie spotkanie i mała tajemnica do rozwiązania.
- Pewnie myślisz że chcę cię wykorzystać czy coś, ale ja naprawdę taki nie jestem. Chciałbym po prostu dowiedzieć się kto to zrobił, a do tego bliżej ciebie poznać. Naprawdę cię lubię.
Natalia zdołała tylko pokiwać głową.
-To może w tym klubie ,,Klisza” o 16.00 ok?
Znowu tylko pokiwała głową i zajęła się lekcją, a przy tym czuła jak reszta dziewczyn nie spuszcza z niej swojego wściekłego wzroku.
Kiedy wychodziła z klasy poczuła jak ktoś szarpie ją z koszulę i ciągnie na zaplecze. To była Paulina najładniejsza dziewczyna w szkole. Wygrywała wszystkie konkursy piękności i była najcudowniejszą pupilką dyrektora. Przycisnęła ją do ściany i szepnęła jej do ucha:
-Jeśli zrobisz coś mojemu Filipowi to tobie stanie się o wiele większa krzywda, pamiętaj.
- Po pierwsze Filip nie jest twój i nigdy nie był, a po drugie nic mu i nikomu innemu nie zrobiłam i nie zrobię.- Natalia wyszarpała się z uścisku Pauliny, a w myślach już chciała ją uderzyć niestety na zaplecze weszła pani Bobrowska i kazała im natychmiast stąd wyjść.
Przechodziła przez korytarz i usłyszała jak ktoś cicho szlocha i woła jej imię bardzo cichutko. To była jej siostra. Siedziała skulona pod schodami na piętro. Natalia zauważyła że jej siostrzyczka płacze wiec do niej podbiegła.
- Kaśka co się stało. To on zrobił ci krzywdę? – Gdy zobaczyła jej rozmazany makijaż i odbitą czyjąś dłoń na policzku od razu pomyślała o dyrektorze.
- Tak. Powiedział, że jak cię wydam policji to już nie będzie mnie wzywał do siebie. – Powiedziała ledwo łapiąc powietrze do płuc.
- Chodź stąd i proszę cię nie płacz już, ja to jakoś załatwię. Muszę się dowiedzieć kto zabił Kamila bo ten idiota nie odpuści ani tobie, ani mi.
Natalia zaprowadziła siostrzyczkę pod jej klasę i poszła porozmawiać z Filipem. Tak może to dziwnie zabrzmieć, ale pomyślała, że tylko z nim może tak szczerze porozmawiać, jak z przyjacielem.
Kiedy podeszła do jego paczki poprosiła by podszedł do niej na słówko, a jego kumpel, zresztą ten sam co wczoraj znów zaczął się wydzierać:
- Filip, Filip przyjacielu nie rozmawiaj z nią , bo jeszcze ciebie wciągnie w to morderstwo!- A przy tym ryczał ze śmiechu. Filip podszedł do niej, złapał ją za rękę i pociągną za sobą.
- Chodź tam gdzie pójdziemy nikt nam nie będzie przeszkadzał. – Gdy zbiegali ze schodów fantazja Natalii wzięła górę. Widziała jakiś piękny, romantyczny ogród i w samym jego środku śliczną altanę. Niestety to były tylko marzenia, a rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej. Zeszli tak jakby do podziemia szkoły, nie to była piwnica, albo jakieś stare zaplecze woźnego. Było tam mokro i bardzo ciemno, ale jak Filip zapalił świecę od razu się rozjaśniło. Sądząc po wyglądzie dawno tu nikogo nie było, wszędzie pełno pajęczyn, a gdzieś w rogu słychać było gryzienie myszy. Usiedli naprzeciwko siebie i Natalia opowiedziała mu cała historię związaną ze swoją siostrą i też to jak od razu pomyślała o nim i chciała jak najszybciej przyśpieszyć ich spotkanie.
- Ja też dużo o tobie myślałem, po upływie tej lekcji minęło bardzo dużo czasu kiedy cię ostatnio widziałem.- Zaczął się śmiać, ale jak zobaczył minę Natalii od razu spoważniał.
-Posłuchaj musimy coś jak najszybciej wymyśleć. Bo inaczej to się naprawdę źle skończy. Wiesz nikomu tego jeszcze nie mówiłam, ale strasznie się boję.
- Rozumiem cię, na twoim miejscu też bym się bał.- Przesunął się do niej i przytulił ją.
Natalia w jego ramionach czuła się bezpiecznie, wiedziała, że może w nich szukać ukojenia i spokoju. Chciałaby, żeby w tym momencie czas się zatrzymał, ale zaraz usłyszeli dzwonek i pobiegli do swojej klasy. Przez cały czas spędzony w szkole myślała tylko o Filipie i jego silnych ramionach, nie mogła się skupić na żadnym przedmiocie więc większość czasu zapisywała swoje myśli i pisała miłosne wiersze i właśnie przez ten brak uwagi na lekcji została ukarana kozą. Nie była z tego zbyt zadowolona, bo po powrocie do domu miała szykować się do spotkania z Filipem, ale pomyślała, że szybko odbębni swoją karę i wróci do domu najbliższym autobusem.
Gdy wróciła do domu natychmiast założyła swoją ulubioną koszulą, dżinsy i trampki i pojechała autobusem prosto do Kliszy.

 

 
Cały czas ktoś ją popychał i słyszała wszędzie szyderczy śmiech dobiegający gdzieś z oddali. Nie wytrzymała tego wszystkiego. Wybiegła ze szkoły i szybkim krokiem kierowała się w stronę przystanku autobusowego. Gdy przyjechał autobus nikogo w nim nie było. Założyła słuchawki i wsłuchując się w piosenkę,, Don’t Cry” czekała aż dojadę do jej rodzinnej wsi. Wysiadła na swoim przystanku i wcale nie śpieszyło jej się do domu.
Kiedy weszła do tej nory, zwanej wszystkim domem pobiegła do swojego pokoju i już wcale z niego nie wychodziła. Leżała w pokoju i myślał o Kamilu, kto mógł to zrobić i dlaczego myślą ze ona go zabiła. Rozumiała ze była na miejscu zbrodni, no ale nie miała żadnego powodu by to zrobić, a zresztą nie miałaby siły zepchnąć go z tego balkonu. On był wysokim i do tego bardzo umięśnionym chłopakiem, a ona niezbyt wysoką hudzinką. Po paru godzinach udało jej się usnąć i spała spokojnie aż do rana.
Gdy następnego dnia weszła na teren gimbazy od razu przy wejściu woźny wezwał ją do dyrektora. Poszła do tego gabinetu, a od rana w jej myślach siedział Filip.
- Witaj Natalio. Chciałem ci tylko powiedzieć, że od teraz jesteś na stałej obserwacji przeze mnie, przynajmniej w szkole bo w domu nie mogę cię obserwować, bo to już przestępstwo.
Natalia chciała już powiedzieć , że molestowanie jej siostry to też nie jest przestępstwo, ale się powstrzymała i bez słowa wyszła z gabinetu. Miała cichą nadzieje że ponownie zobaczy Filipa przy drzwiach od stołówki, ale teraz nie było tam nikogo.
Pierwszą lekcją była biologia, więc Natalia jako ostatnia weszła do klasy. Gdy tylko otworzyła drzwi wszyscy się na nią gapili. Poszła w stronę jej ławki, ale zobaczyła że ktoś tam już siedzi, był to Filip. Natalii aż serce podeszło do gardła, jak zobaczyła, że macha do niej by z nim siadła. Nieśmiało podeszła do kolegi i usiadła obok.
- Wierze ci.- Powiedział wpatrując się w swój zeszyt.- Wiem że nie mogłaś tego zrobić, bo nie miałaś żadnego powodu, a zresztą Kamil miał wielu innych wrogów co życzyli mu tego co się właśnie stało.- Popatrzył jej prosto w oczy.- Natalio mam do ciebie taką prośbę, spotkałabyś się ze mną po lekcjach. Omówilibyśmy tą cały sprawę w cztery oczy i myślę, że może pomogłabyś mi odnaleźć tego kto zabił naszego kolegę?

 

 
Natalia siedziała w gabinecie dyrektora swojego gimnazjum. Tak naprawdę to nie wiedziała co zrobiła i dlaczego tu siedzi. Wtem dyrektor zaczął stanowczo i prosto z mostu:
-To ty zabiłaś Kamila ?
- Ja o niczym nie wiem, dlaczego mnie pan tu przetrzymuje, przecież już powiedziałam ze nie mam nic wspólnego z jego śmiercią.- Natalia krzyczała a gorzkie łzy spływały jej po policzkach. strasznie bala się dyrektora, ponieważ cały czas dziwnie się zachowywał gdy przechodził koło jej młodszej siostry. Klepał ja w tyłek i często wzywał do swojego gabinetu. Wiedziała o co tu naprawdę chodzi, ale jej siostra prosiła ją by nic nikomu nie mówiła.
-Jak możesz nie mieć z tym nic wspólnego skoro widziano cię na miejscu zbrodni kilka minut przed przyjazdem karetki. – Dyrektor mówił stanowczo wpatrując się w nią.
- Mówiłam już ze wychodziłam akurat po treningu siatkówki, pan Robert może to potwierdzić.
-Mam gdzieś co mówi ten wasz idiotyczny trener. Trenujecie i trenujecie a żadnych wyników z tego nie ma.
- Dobrze, skoro pan w ogóle nie docenia naszej ciężkiej pracy to mogę już wyjść. Zaraz zacznie się lekcja.
- Ale ja z tobą jeszcze nie skończyłem. Pamiętaj o tym że jesteś pierwsza na liście podejrzanych.
Natalia wstała i wyszła jak najszybciej tylko mogła. Na korytarzu widziała Filipa najładniejszego chłopaka w całej szkole, gdy stal z kumplami przy drzwiach od stołówki.
- O idzie nasza morderczyni, ciekawe na ile ją usadzą!- śmiał się na cały glos jeden z jego kumpli z drużyny koszykarskiej. Gdy przechodziła obok nich spojrzała ukradkiem na Filipa a on bardzo ciepło się do niej uśmiechnął. Czuła jak powoli się rumieni wiec przyspieszyła kroku i weszła wprost do toalety. Podeszła do jednej z umywalek, by przemyć rozmazana twarz, a nagle usłyszała szepty dochodzące z jednej z kabin:
-Myślisz ze Natalia mogłaby zabić Kamila. Przecież to taka mila i przyjazna dziewczyna.
-Teraz to już nikomu nie wolno wierzyć.
-Ale dlaczego akurat on? Czym on zasłużył?
- Nie wiem , może cos zrobił tej dziewczynie że chciała się na nim zemścić.
- Może i tak, a wiesz słyszałam, ze ponoć przyczyna śmierci był wypadek z dużej wysokości, wiec może go zepchnęła z balkonu.
-Jak chcecie to wam mogę wszystko opowiedzieć!- krzyknęła Natalia. Szarpnęła za drzwi i zobaczyła za nimi dwie dziewczyny. Sądząc po wzroście raczej były z pierwszej klasy. Patrzyły się na nią takimi wielkim oczami jakby zaraz miały wybuchnąć płaczem. Popchnęły Natalie i wybiegły z toalety zatrzaskując za sobą drzwi. Wiec wreszcie zostałam sama, pomyślała. Przypomniała sobie cudny uśmiech Filipa i jakoś poprawił jej się humor. Poszła na lekcje historii z panią Kamińską, która była jej ulubiona nauczycielką. Zawsze potrafiła się wsłuchać w opowieści nauczycielki zapominając o bożym świecie. Myślała ze ten dzień skończy się już dobrze, ale jednak nie. Po lekcjach cala szkoła spotkała się na stołówce pod balkonem u czcząc minutą ciszy śmierć ucznia. Natalia stanęła na samym końcu by nie rzucać się w oczy, jednak i tak wszyscy wpatrywali się w nią.
 

 
Witam, witam!
Zakładam ten blog, po to by podzielić się z wami moim opowiadanie. Nie wiem czy jestem tak wybitnie utalentowane w tej dziedzinie, ale coś tam napisałam.
Licze na szczere komentarze i z góry dziękuję.